Jak robiłam sernik na Święta z 2,5 miesięcznym Maleństwem w domu (opowieść w odcinkach – z konieczności…)

Minął rok. Kolejne Święta. Drugie Święta mojej Córeczki.
Urodziła się ostatniego dnia września 2016 roku. Nasza pierwsza Córeczka. Miała 2,5 miesiąca jak przyszło zmierzyć mi się z przygotowaniami do Wigilii. Mąż wyjechał na 4 miesiące na kontrakt. Ja po cesarce, wyjątkowo źle znosząca okres połogowo-rekonwalescencyjny z Maluszkiem sama w domu. Karmiłam, przebierałam, wstawałam w nocy, przytulałam, nosiłam, całowałam. Czasem musiałam Ją odłożyć do łóżeczka. Czasem trzeba było coś zrobić. Czasem zjeść. Czasem się umyć?
Nadchodziły Święta. Wszyscy życzyli „spokojnych” Świąt. Jak wyglądały moje? Z perspektywy roku wyjątkowo zabawnie. Był to czas przyspieszenia tempa, zdwojenia wysiłków i ciągłej bieganiny. Szkoda, ze nie miałam krokomierza.. Niby z kuchni do pokoju dziecinnego jest jakieś 10 metrów, ale 10 metrów w jedną, 10 w drugą, pomnożyć przez MNÓSTWO, daje imponującą ilość zrobionych kroków w ciągu dnia. Nikt nie obarczył mnie pierogami, kapustami ani karpiami. Miałam tylko posprzątać w domu (bo zarosło od czasu porodu) i upiec ciasto (bo musi być domowe na święta a babci z brytfanki nie wychodzi). Nigdy nie byłam „domową” dziewczyną. Raczej byłam gościem w domu więc gotowanie, sprzątanie i Święta nie przychodziły mi łatwo. Jak było rok temu? Otóż mniej więcej tak:

Przygotowanie sernika:
Wsypuję cukier do miski, wkładam masło. Włączam mikser.
…Cholera, H. się obudziła. Biegnę do Niej do pokoju. A nie…To tylko mruknięcie. Śpi. Dobrze. Wracam do ciasta.
Dodaję żółtka, aromat i trochę twarogu. Nie można całego na raz! Włączam mikser.
…czy aby na pewno Jej nie obudziłam tym mikserem? Wyłączam mikser. Idę do Niej do pokoju. Nie. Śpi. Dobrze. Wracam do ciasta.

Dodaję kolejną porcję twarogu. Ucieram. Kolejną porcję. Znów ucieram. Dodaję mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia. Miksuję.
…co tam tak cicho w tym pokoju…Czy aby na pewno oddycha? Tyle się słyszy o śmierci łóżeczkowej. Wyłączam mikser. Biegnę przerażona do H. Uff…żyje. Śpi. Dobrze Wracam do ciasta.

Dodaję rodzynki. Mieszam. Wbijam białka do miski i ubijam.
…obudziła się. Słyszę płacz. W 1 sekundę przemierzam dystans 10m. Wpadam do pokoju. Co się stało??? Biorę na ręce. Cała spocona…Gorąco w pokoju a ja kocykiem przykryłam. No bo przecież zima…Nic dziwnego, że płacze. Jeszcze nie czas budzić się z drzemki. Próbuję uśpić. Aaaaa kotki dwa przez 15 min. Śpi…Wracam do ciasta

Wkładam ciasto do tortownicy. Piekę. 60 min. Ten czas chcę ogarnąć w salonie. I co chwila mam czarne myśli połączone z omamami słuchowymi.
Słyszę dziwny dźwięk – biegnę. Co to było? A może Jej się ulało? Czy aby na pewno leży na boku?
Wydawało mi się, że coś słyszę – biegnę. Co to było? A może się dusi? Czy aby na pewno nie nakryła się kocykiem?
A może za zimno…a może za ciepło…a może kupa…a może się odkryła….a może się zakryła…każdy ruch, każdy dźwięk – prawdziwy i nie, okupiony był 10 metrami. Trzeba było sprawdzić.

Na Gwiazdkę dostałam nianię.
Odżyłam.
Ilość kroków pokonywanych dziennie zmniejszyła się radykalnie. Oczywiście do czasu nauki chodzenia.

W tym roku też będę robić sernik. Taka tradycja. Mój jedyny bożonarodzeniowy obowiązek. Jak to będzie wyglądać?

H. ma rok i prawie 3 miesiące. W ciągu dnia ma już tylko 1 drzemkę. Śpi 2 godziny. Te 2 godziny to czas na załatwienie wszystkiego. Upieczenie ciasta również.
Jeśli coś usłyszę dobiegającego z pokoju, sprawdzę na ekranie niani. Usłyszę jak delikatnie oddycha, jak zapłacze to sprawdzę, czy muszę interweniować. Zobaczę czy odkopała, zobaczę jaką ma temperaturę w pokoju. Jak będzie zasypiała włączę Jej kołysanki.

Wiem, roczne dziecko to co innego niż niemowlę, ale i za jedno i za drugie przeżywamy, boimy się i jesteśmy odpowiedzialni. Gdybym nie miała niani, to pewnie ciągle bym latała i sprawdzała, czy wszystko u Niej w porządku.

A tak…ciasto będzie się piekło, niania będzie włączona… a ja…hmmm…zrobię sobie herbatę, wezmę książkę i nóżki do góry…I tak przez godzinkę?

Czego i Wam życzę!

Pozdrawiam
Magda – Mama H.

Magda – Mama H.

Położna z dwudziestoletnim stażem zawodowym. Absolwentka Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ukończyła kurs w zakresie Zdrowia Reprodukcyjnego w The Baltic School of Public Health w Karlskronie (Szwecja). Prowadzi własny Zakład Opieki Okołoporodowej w Myślenicach oraz szkołę rodzenia. Jako położna środowiskowo – rodzinna zajmuje się edukacją ciężarnych i przyszłych rodziców oraz opieką nad mamą i noworodkiem w domu po porodzie.

Ten wpis jest częścią kampanii: Śpij Dobrze Maluszku

Śpij Dobrze Maluszku – To wspólna nazwa dla szeregu działań edukacyjnych dla rodziców niemowląt, organizowanych przez firmę VTech. W ramach cyklu artykułów publikowanych na naszym blogu, dowiesz się między innymi, jak długo powinno spać niemowlę, o technikach usypiania niemowląt, czy jak przygotowują rodzinne uroczystości rodzice z maleńkim dzieckiem w domu. Część tematów traktujemy bardzo poważnie. To nimi zajmą się w naszym imieniu eksperci. Część natomiast traktujemy nieco z przymrużeniem oka. Sami, będąc rodzicami wiemy, że maleńkie dziecko w domu to obok uczucia rozczulającej miłości, radości i często przytłaczającej odpowiedzialności, również zabawne sytuacje, czy pomysły wynikające z braku umiejętności, braku czasu, czy choćby ze zwyczajnego niewyspania.
Nie ma piękniejszego widoku, niż widok śpiącego dziecka. Każda Mama mogłaby godzinami patrzeć na spokojną buzię swojego Maluszka. Mogłaby, ale zwykle nie może. Każda Mama oprócz opieki nad dzieckiem ma sto innych obowiązków. W praktyce czas drzemki Maluszka to zwykle czas intensywnego nadrabiania pozostałych zadań.
VTech to producent niań elektronicznych. To właśnie niania elektroniczna jest nieocenioną pomocą w czasie, gdy Maleństwo śpi a Ty masz za zadanie w godzinę, czy dwie zrobić to co, kiedyś zajmowało Ci cały dzień.

 

Oto 3 powody, dla których warto mieć elektroniczną nianię:

1. Spokój
Wiele mam, szczególnie w pierwszych miesiącach życia dziecka, czuje potrzebę częstego spoglądania na śpiące dziecko. Wrażliwe maluchy potrafią się wybudzać, kiedy zaglądamy do ich pokoju. Dizęki elektronicznej niani z kamerą masz możliwość zobaczenia dziecka bez konieczności wchodzenia do jego pokoju.
2. Bezpieczeństwo
Nie zawsze możesz być w pokoju z Maleństwem. Zdarza się, że potrzebuje Ono natychmiastowej pomocy i nie może tego zakomunikować głośnym płaczem. Wyposażając pokój dziecka w kamerę a siebie w odbiornik, zawsze możesz podejrzeć, czy Twój Maluszek śpi bezpiecznie i czy nie potrzebuje Twojej szybkiej interwencji.
3. Czas dla Ciebie
Mamy najmniej czasu mają zawsze dla…siebie. Elektroniczna niania daje Ci możliwość „bycia przy dziecku” nawet kiedy pijesz kawę z przyjaciółką w drugim pokoju, czy gdy czytasz książkę na tarasie. Zamiast co chwilę sprawdzać czy Maleństwo śpi, możesz włączyć nianię a sama spokojnie, choć na chwilę, usiąść.

Najnowsze wpisy

Wpisz szukaną frazę i naciśnij ENTER aby wyszukać